Recenzja- „Zła krew” Sally Green

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

17438889_1900955313516269_3065360889784827904_n

 
Pamiętam, że gdy książka miała swoją premierę przeżywałam prawdziwe katusze. Piękna okładka, fascynująca fabuła, wszędzie o niej było głośno. W dodatku pobity rekord Guinnessa też robi wrażenie (jeszcze przed premierą książka została przetłumaczona na 47 języków, a był to debiut autorki). No cóż, naprawdę można pozazdrościć agentki, wie jak zrobić co trzeba. Niestety budżet miałam napięty tak, że zapałki bym nie wcisnęła, Uroboros się nie odzywał więc musiałam obejść się smakiem. Po jakimś czasie zaczęły pojawiać się negatywne recenzje, a ja… Nie wiedziałam już co mam o tym myśleć. Średnia książka z genialną promocją, czy dobra książka nie do końca zrozumiana przez wszystkich?

Świta od zawsze był podzielony. Biali- czarodzieje i czarodziejki, Czarni- czarownicy i czarownice, oraz amagowie którzy z magią nie mają nic wspólnego. Biali o czystych sercach od wieków boją się i nienawidzą Czarnych, którzy mordują bez mrugnięcia okiem. Do tej pory wszystko było łatwe, każdy wiedział gdzie jest jego miejsce. Do momentu gdy pojawił się on- pół Biały pół Czarny. Natan przez Białych zwany półkodem zaburzył znany wszystkim ład.

Muszę się przyznać, że nie rozumiem stawianych książce zarzutów. Brak humoru? Nie każda książka musi być komedią, a wydarzenia w tej są na tyle mroczne i poważne, że jakikolwiek humor byłby nie na miejscu. Drastyczne, zbyt dokładnie opisane tortury na piętnastolatku? Właśnie ten mrok, bezkompromisowość i klimat książki który do luzu ma daleko podobał mi się najbardziej. Brak rzucania zaklęć i obecności magii jako takiej? Przecież powietrze od magii aż iskrzy! Fakt, nie ma tu scen gdzie czarodziej wyskakuje zza rogu z różdżką, nie uświadczysz czarodziejki z pasją oddającą się inkantacją zaklęcia. Ale zostało to w fabule wyjaśnione, wystarczyło czytać ze zrozumieniem. Magia jest intuicyjna, każdy czy to Biały czy Czarny wykorzystuje swój dar intuicyjnie, to tak jak z oddychaniem. Czarodzieje posługujący się bronią palną? Tak jak zostało przedstawione w książce- z racji tego, że Biali ograniczyli swoją magię jest ona słabsza, dlatego muszą wspomagać się technologią amagów.

Oczywiście książka ma też swoje minusy. No może raczej minusik. Widać, że jest to debiut autorki, a podzielenie książki na tak duża liczbę rozdziałów jest tyle zaskakujące co lekko z początku irytujące. Później nie zwracałam już na ten fakt uwagi, jednak gdy zaczynałam czytać trochę mi to przeszkadzało.

Co sprawia, że jesteśmy kim jesteśmy? Geny, wychowanie, oczekiwania społeczeństwa? Natan połowę genów odziedziczył od najbardziej zabójczego czarownika w historii, wychował się w rodzinie skazanej na ostracyzm społeczny, otoczony miłością i nienawiścią w takim samym stopniu, a społeczeństwo? Rada która ma stać na straży dobra i przewodzi Białym okazuje się bardziej brutalna niż jakikolwiek poznany dotąd Czarny. Kontroluje jedynego półkoda z góry zakładając najgorsze, na koniec zamyka go w klatce, odcina od rodziny i poddaje brutalnemu szkoleniu nieprzebierając w środkach. Brutalni Łowcy polują na każdego kto naruszy zasady, zabijają, torturują, szpiegują i szantażują z uśmiechem na ustach. Gdzie przebiega granica między dobrymi, a złymi? Znów jak bumerang powraca do mnie mój ulubiony temat totalitaryzmu, bardzo zgrabnie wpleciony w fabułę przez Green.

Nie wiem jak wam, mi się ta książka naprawdę podobała i nie mogę wręcz się doczekać, aż sięgnę po kolejną część serii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *