Przedpremierowa recenzja- „Pieśń jutra” Samantha Shannon

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Ten weekend należy do Paige i Naczelnika ❤ . . . #boneseason #samanthashannon #thesongrising #reading #bookporn #like4like #followme #polishgirl #polishblogger #bookstagrammer #bookstagrampl #takczytam #bookstagramtopasja #books #bookstagramfeature #booksofinstagram #bookstagram #bookphotography #zdjeciedlaksiazki #czytambolubie #book

Każdy z nas ma swoje ulubione książkowe serie. I chociaż ja takich serii mam naprawdę sporo, Czas Żniw jest zdecydowanie jednym z moich faworytów. Odliczałam dni do premiery trzeciej części, a gdy już wzięłam ją w swoje ręce porzuciłam wszystko inne. Książkę skończyłam czytać o trzeciej nad ranem i powiem wam szczerze, że dawno nie cieszyłam się tak z zarwanej nocki.

Gdy Paige opowiedziała się przeciwko swemu mim-lordowi Jaxonowi, wiedziała, że nic nie będzie już takie samo. Przejęcie funkcji Zwierzchniczki i zarządzanie Zakonem Mimów, okazało się jednak trudniejszym wyzwaniem niż podejrzewała. W szczególności, że Sajon zrobi wszystko, nie zważając na cenę, by ostatecznie wyeliminować jasnowidzów.

Z każdym razem gdy myślę, że lepiej już być nie może Shannon udowadnia mi jak mało wiem o świecie. Jeżeli pierwsza część była powiewem świeżości, a druga potwierdzeniem niesamowitego talentu to trzecia jest poza jakąkolwiek klasyfikacją. Wrzucanie Pieśni jutra, do jednego kotła z olbrzymią ilością miałkich i nijakich młodzieżówek to po prostu bluźnierstwo.

Brak tu naiwnych bohaterów którzy nie uczą się na swoich błędach, nie uświadczymy tu rozległego na dwadzieścia stron opisu w stylu kocham go, ale co ja mam biedna zrobić, cały świat jest be. Paige jest człowiekiem z krwi i kości- popełnia błędy, ale potrafi z nich wyciągać wnioski. Decyzje podejmuje tak szybko jak wymaga od niej tego sytuacja, a jej rozumowanie nie jest pozbawione logiki. Nawet wątek romansowy jest pozostawiony daleko w tle ważniejszych wydarzeń i nadaje tylko dodatkowego smaczku. Przyznacie, że to przyjemna odmiana.

Rzadko zdarza się, by komuś udało stworzyć się tak idealnie dopracowany świat. Wykreować go w taki sposób by realność jego istnienia nie pozostawiała żadnych wątpliwości. Wejście do niego po dłuższej przerwie może być trochę problematyczne, ale i to zostało przez autorkę przewidziane, a czytelnik może ratować się słowniczkiem umieszczonym na końcu książki. Zresztą problem ten wynika ze złożoności świata, zależności między bohaterami i specyfikę organizacji jasnowidzów, a nic co tak pięknie skonstruowane nie może być wadą.

Czasami reklamy kłamią, a blurby naciągają prawdę. Wiadomo, wszystko żeby sprzedaż rosła. Jednak w tym wypadku każde słowo, każda pochwała i pozytywna recenzja jest jak najbardziej zasłużona. To zdecydowanie jedna z lepszych dystopicznych książek jakie miałam przyjemność czytać. Zresztą, nie zważając na podziały gatunkowe…. to dalej jedna z lepszych książek jakie zdarzyło mi się przeczytać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *