Recenzja- „I wrzucą was w ogień” Piotr Patykiewicz

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Bookafternoon!  Jak tam wasz wielkanocny bilans? Ile książek do przodu? U mnie chyba wygrywają dodatkowe kilogramy ;) Z racji na piękny deszcz/grad/śnieg od 3dni nie wychodzę z domu... Ratunku! #bookstagramfeature #books #bookmorning #bookafternoon #bookstagramtopasja #takczytam #bookstagrampl #bookstagrammer #polishblogger #polishgirl #followme #like4like #bookporn #booksofinstagram #bookstagram #bookphotography #zdjeciedlaksiazki #czytambolubie #book #reading #patykiewicz

 

Nigdy nie zapomnę Dopóki nie zgasną gwiazdy z trzech powodów. Po pierwsze książka przyszła do mnie niespodziewanie, przed premierą, w momencie gdy blog był od paru miesięcy zawieszony. To między innymi dzięki temu wróciłam do pisania. Po drugie powieść była fantastyką postapokaliptyczną w zupełnie nowej, świeżej odsłonie. Po trzecie… to była po prostu cholernie dobra książka. Niestety z czytaniem drugiego tomu musiałam się wstrzymać i ciągle odkładałam ją w czasie. Na szczęście nic nie trwa wiecznie , a I wrzucą was w ogień w końcu doczekało swojego czasu.

Od wydarzeń z końca tomu pierwszego minęło wiele lat. Wystarczająco by nowe, widzące, pokolenie dorosło, a starcy powoli pozostawali w mniejszości. Świat się zmienił. To nie Świetliki są teraz zagrożeniem. W Mieście które wyrosło na ruinach pozostałych sprzed Upadku ludzie zapominają o tradycjach. Jednak czy brak świetlików może powstrzymać Lucyfera który jeżeli wierzyć plotką ciągle czeka na Lodowcu?

Znowu dałam się zaskoczyć Patykiewiczowi. Spodziewałam się powtórki z rozrywki, kontynuacji losów Kacpra spisanych w podobnym klimacie co w pierwszym tomie. Autor postawił jednak na zupełnie inne rozwiązanie. Akcja przeskoczyła na dwadzieścia parę lat do przodu i tak samo jak zmienili się bohaterowie, tak zmienił się świat który ich otacza. Oczywiście podstawy zostały takie same, jednak wszechobecna bogobojność i zabobony zeszły zdecydowanie na drugi plan, a społeczeństwo podzieliło się na osoby żyjące w zgodzie z tradycją i miastowych dla których Lucyfer szybko zaczął robić się tylko widmem przeszłości.

Zmiana obyczajów była tak dotkliwa, że gdy autor stopniowo zaczął znów kłaść nacisk na kwestie religijne poczułam przyjemne zaskoczenie. W wielkim finale została przedstawiona bardzo realna hipoteza, na to co było przyczyną Upadku i przyznam szczerze, dałam się zaskoczyć.

Patykiewicz jest, moim zdaniem, jednym z najbardziej obiecujących polskich autorów. Umiejętności kreowania postaci i niebanalnej fabuły może mu pozazdrościć niejeden bardziej doświadczony kolega po fachu. Przesłanie jakie niesie w sobie książka zmusza czytelnika do głębokich refleksji, a wplątanie w to wszystko nauki, sprawia, że z zapartym tchem pochłaniamy stronę po stronie. Sama w dalszym ciągu nie wiem które postępowanie bohaterów popieram, a które jest sprzeczne z moim kodeksem moralnym. Świat wiary i świat nauki, jeszcze nigdy nie był w tak wielkim konflikcie.

Nie wiem jak on to robi, ale Piotr Patykiewicz szturmem wdarł się do pierwszej piątki moich ulubionych polskich autorów. Jeżeli po pierwszym tomie mieliście jeszcze jakieś wątpliwości to I wrzucą was w ogień kompletnie tych wątpliwości was pozbawi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *