Recenzja- „Korona w mroku” Sarah J. Maas

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Tylko kwiaty i dobra książka rozświetlają mi ten paskudny poranek. Bookmorning! #bookmorning #sarahjmaas #crownofmidnight #celaena #coffee #coffeetime #coffeeaddiction #bookstagram #book #booksofinstagram #booklover #bookphotography #bookporn #bookstagrammer #zdjeciedlaksiazki #polishgirl #polishblogger #flowers

 

Zafascynowana Dworem Mgieł i Furii musiałam iść za ciosem. Kiedyś zachęcona przez przyjaciółkę przeczytałam pierwszy tom przygód Celaeny, niestety natłok książek czekających  w kolejce nie pozwolił mi od razu sięgnąć po tom drugi. Tygodnie zamieniły się w miesiące, co chwilę natykałam się na jasnowłosą zabójczynię (trzeba mieć talent by w ineternetach ją pominąć), ale dopiero kompletne zauroczenie Maas sprawiło, że pognałam do księgarni. Skoro jest szansa, że seria o Szklanym Tronie jest chociażby w połowie tak genialna jak Dwór to ja w to wchodzę!

Po roku ciężkiej pracy w kopalni soli osiemnastoletnia Celaena Sardothien zdobywa pozycję królewskiej zabójczyni. Nie jest jednak lojalna względem tronu, choć ukrywa ten sekret nawet przed najbliższymi przyjaciółmi.

Nie jest jej łatwo utrzymać tę tajemnicę, zwłaszcza gdy król zleca jej zadanie, które może zniweczyć jej plany. Na domiar złego na horyzoncie majaczą groźne siły, które mogą zniszczyć cały świat i zmuszają Celaenę do dokonania wyboru. Względem kogo okaże się lojalna i dla kogo zechce walczyć?

Szklany Tron czytałam jakieś dwa lata temu, a mimo tego nie musiałam odświeżać lektury przed zabraniem się za drugi tom. Gdy to sobie uświadomiłam mój prywatny, wewnętrzny mol książkowy zaczął zacierać rączki. Jeżeli po przeczytaniu około 150 książek, ty nadal pamiętasz kto jest kim i o co chodzi w książce która ma 520 stron to znaczy… Tak to znaczy, że to po prostu dobra książka była. Starszy syn posłany do babci, młodszy ululany i zaczęłam czytać. Nie mogłam przestać, nawet gdy całe moje stadko, łącznie z kotem postanowiło jednocześnie wskoczyć mi na kolana (przy czym młodszy dopominał się o to wydając odpowiednio krzykliwe dźwięki). Gdy starasz się podczytywać chociaż parę zdań zezując na książkę znad dwójki dzieci to prawdziwy znak, że książka jest tego warta!

Część pierwsza pełna była walki i namiętności. Tutaj większe znaczenie ma odkrywanie tajemnic. Karta po karcie, dowiadujemy się coraz więcej, niestety każda odkryta tajemnica dostarcza nam  nowy sekret, a gdy poznajemy jego rozwiązanie… Koło się zatacza. Niektóre odpowiedzi wprawny czytelnik dostrzeże sam wcześniej, jednak autorka nie byłaby sobą gdyby nie potrafiła nas zaskoczyć.

Oczywiście nie samymi tajemnicami książka stoi. Perfekcyjnie opisane sceny walki to bezapelacyjna perełka. Prawdziwą sztuką jest opisanie wszystkiego tak by nie znużyć czytelnika dla którego pojedynki są tylko dodatkiem, a jednocześnie zachwycić osobę która była świadkiem niejednego rozlewu krwi (oczywiście książkowych bohaterów). Nie wiem jak Maas to zrobiła ale znalazła idealną równowagę między tymi dwoma światami.

Bohaterowie znani z pierwszej części przygód Zabójczyni, w Koronie stają nam się jeszcze bliżsi. Ich postacie stają się mniej perfekcyjne, poznając ich sekrety i przeszłość. Dzięki temu wydają się bardziej ludzcy, bardziej prawdziwi. Ich wewnętrzne przemiany są spójne, a czytelnik nie neguje decyzji które podejmują.

Nie mogę się już doczekać by podążyć z Celaeną ku jej nowym przygodą! Muszę złapać chwile oddechu i wracam do tego niesamowitego świata wykreowanego przez Maas. Sarah staje się powoli jedną z moich ulubionych autorek, dlatego od dzisiaj sięgam po jej książki bez wahania… I bez zwłoki.

2 comments on “Recenzja- „Korona w mroku” Sarah J. Maas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *