Recenzja- „Dwór mgieł i furii” Sarah J. Maas

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Malo słoneczny ten poranek... Ale Sarah J. Maas zdecydowanie mi go rozświetla ❤ #zdjeciedlaksiazki #polishblogger #polishgirl #relaks #instaphoto #bookporn #bookphotography #booklover #bookstagram #book #booksofinstagram #coffee #bookmorning #coffeetime #coffeeaddiction #sarahjmaas #acourtofmistandfury

 

Sarah J. Maas to autorka tak kultowa, jak kultowe są już postacie przez nią stworzone. Nie każdy czytał Szklany Tron (żałujcie!), ale każdy wie co to za książka. Fandom który się w okół tej serii rozwinął, jest równie liczny jak fandomy HP czy GoT. Gdy tak popularna pisarka wydaje nową książkę jest ona murowanym bestsellerem i sprzedaje się praktycznie sam. Szklany Tron czytałam na tyle dawno, że większość faktów zdarzyłam zapomnieć, ale wrażenie jakie na mnie wywarła książka pozostało niezapomniane. Dlatego bez wahania sięgnęłam po pierwszy tom jej nowej serii i… Zamówiłam tom drugi zanim jeszcze skończyłam czytać poprzedni.

Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie.
Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeńtwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina – Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że… to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić?
Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie.

Nie wyobrażacie sobie jaka byłam wściekła gdy skończyłam czytać Dwór mgieł i furii… Wściekła na to, że tak długo będę musiała czekać na kolejną część. Wiecie co to jest książkowy kac? Znacie ten stan gdy po odłożeniu książki dosłownie telepie was na myśl, że to koniec i musicie czekać by znów wejść w ten świat. Moment gdy na półce czeka wiele wyśmienitych książek, ale nie jesteście w stanie po nie sięgnąć bo wasze myśli zaprząta tylko TA książka, tylko o NIEJ myślicie. Smakujecie na nowo słowa, roztrząsacie różne scenariusze i analizujecie każdą scenę krok po kroku. Ten stan może trwać równie dobrze godzinę, dzień czy tydzień. To nie ma znaczenia. Ale to właśnie taki książkowy kac jest dla mnie miarą dobrej książki. Gdy powieść towarzyszy nam dłużej niż ją czytaliśmy, gdy w jakiś sposób przenika nas na wskroś i nie opuszcza. To właśnie to. Chociaż się wtedy wściekam i jestem nie do zniesienia (zapytajcie się mojego męża…), kocham ten stan. Wtedy wiem, że po prostu nie dało się książki lepiej napisać.

Tom pierwszy był bardziej baśniowy, dopiero jego brutalna końcówka dała nam namiastkę tego co czeka nas w drugim tomie. Tutaj nie ma już baśni… A raczej jest w swojej pierwotnej wersji- brutalna, szczera i zmienna. Czuliście iskierki czytając o uczuciu między Tamlinem a Feyra? Teraz poczujecie Iskry. Tak z dużej litery. Koniecznie. Ponieważ to będą Iskry namiętności, ale i stali gdy dwa miecze zderzą się ze sobą. Będą to Iskry magii która przerośnie najśmielsze oczekiwania. Iskry napięcia między bohaterami i… no sami zobaczycie.

Świat fae powiększa się. Wcześniej znaliśmy jego niewielki wysiłek, teraz przenosimy się między wieloma lokacjami i poznajemy znacznie więcej przedstawicieli gatunku. Niektórzy są z gruntu źli, inni od razu budzą naszą sympatię, a jeszcze inni są tak nieoczywiści, że ciężko ich określić. Jednak każdy bez wyjątku jest niepowtarzalny, a autorka zadbała byśmy nie zapomnieli o żadnej postaci która przewinęła się na kartach jej powieści.

Każde słowo, każdy gest może w przyszłości okazać się znaczący. Sarah J. Maas mistrzowsko rozwija fabułę i zostawia nam okruszki które wprawne oko może połączyć w całość, a mimo wszystko na koniec i tak was zaskoczy. Wszystko, absolutnie wszystko jest tak dobrze dopracowane, że tej książki po prostu nie dało się lepiej napisać.

Po raz pierwszy od lat zadurzyłam się w bohaterze czytanej przeze mnie książki, a biorąc pod uwagę, że niedługo w mojej metryce będzie z przodu trójka to… To prawdziwe osiągnięcie. Young adult? No cóż chyba jestem wiecznie młoda.

4 comments on “Recenzja- „Dwór mgieł i furii” Sarah J. Maas

    1. Ha! Też tak miałam :D Nie byłam w stanie się oderwać, nawet mąż patrzył na mnie z mieszanką pobłażania i irytacji ;) Cieszę się, że ci się spodobała nie tylko książka ale i recenzja ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *