Recenzja- „Jeszcze jeden oddech” Paul Kalanithi

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

14714509_972835479494693_452680099775381504_n

Pierwszy raz piszę recenzje używając telefonu, wiec jezeli zauważycie jakieś błędy, literówki czy inne wpadki musicie mi to wybaczyć. Wybaczyć i dać znać z tymi co bardziej kompromitującymi ;)

Książka napisana przez Paula Kalanithi leżała na mojej półce juz dość długo. Nie mogłam się jej doczekać, a jednocześnie zostawiłam ją sobie jako wspomagacz na trudne chwilę. Ten moment nadszedł podczas kolejnej podróży do szpitala, wiedziałam już że tym razem nie wypuszczą mnie do domu, a co może dać lepsze wsparcie niż powieść napisana przez lekarza który sam walczył z chorobą?

Opowieść genialnego neurochirurga o odchodzeniu w zgodzie z sobą i ze światem.

Najpierw poznajemy Paula takim jakim go widział kto inny. Później sam autor zabiera głos i ukazuje nam siebie jakiego sam widział w danym momencie. Na końcu w przepięknym posłowiu żona Paula opowiada nam jak zakończyła sie jego droga.

To nie tylko książka o odchodzeniu. To również, a może przede wszystkim książka o tym jak nie zatracić sie w rozpaczy i jak do samego końca pozostać sobą. Piękne ale i prawdziwe słowa dają silę do walki, nawet jeżeli wiemy że jest z góry przegrana.

Paul krok po kroku pokazuje nam swoja drogę od zwykłego studenta zafascynowanego literaturą, po świetnie rokującego neurochirurga przed którym świat stoi otworem. Często zapominamy, że chory jest czymś wiece, ze człowieka nie definiuje tylko choroba ktora go osacza. Każdy ma swoje pasje, plany, rodzinę, coś co go napędza, coś co diagnoza często przekreśla. Czy można sprawić by być kimś więcej niż tylko pacjentem? Czy możemy zmusić ludzi by patrzyli na nas dalej jak na człowieka, a nie chodzący wyrok śmierci?

Paul od zawsze fascynował sie literaturą, pochłaniał dzieła klasyków, cytował z pamięci fragmenty swych ulubionych dzieł. Tą pasję widać w książce, każde zdanie, każde słowo ukształtowane jest tak starannie i z taka precyzją z jaką Paul operował. Niektóre fragmenty miałam ochotę podkreślać, inne podsyłałam znajomym. Każdy z nich byl równie ważny, za każdym razem miałam wrażenie, że moze on zmienić kogoś życie.

Nigdy się nie dowiemy co jeszcze miał nam autor do przekazania, książka nie została dokończona. Jego dzieło tak jak i życie urwało się za wcześnie i nikt nigdy nie dowie się co jeszcze miał on do zaoferowania. Jednak paradoksalnie to może właśnie takie zakończenie, urwane i niedopowiedziane będzie najlepszym podsumowaniem przekazu który Paul chciałam nam zostawić.

Mi ta książka dała wiele ulgi i sprawiła, że wiedziałam jaką drogą podążać. Co prawda nie walczę o życie swoje, a swojego dziecka jednak to właśnie Paul pokazał mi jak się nie poddawać, jak nosić wysoko głowę i podążać drogą na jaka nie spodziewałam sie wkroczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *