Przedpremierowa recenzja- „Komornik” Michał Gołkowski

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Komornik front duzy

 

Chociaż na mojej półce książka prezentuje się inaczej to właśnie tej okładki powinniście poszukiwać na półkach księgarni 16 marca. Każdy, absolutnie każdy fan fantastyki- tej klasycznej, bez kompromisów. Wiem, że powinnam taką laurkę wystawić na koniec recenzji ale jestem książką zbyt zachwycona by trzymać się jakichkolwiek norm. Za chwilę będzie wszystko tak jak Pan Bóg przykazał (o ironio!) ale najpierw po prostu muszę wylać z siebie chociaż część zachwytu tak by później nie bełkotać bez ładu i składu. Cóż innego zrobić jeżeli to najlepsza książka jaką przeczytałam w przeciągu ostatnich miesięcy?

Michał Gołkowski to postać doskonale znana każdemu kto sięga po polską fantastykę. Jest nie tylko pisarzem ale i tłumaczem (lepiej nie obrażać go po rosyjsku), z zamiłowania historyk wojskowości ale zawsze ponad wszystko STALKER z krwi i kości. Poza tym naprawdę sympatyczny człowiek o czym może poświadczyć każdy kto co jakiś czas zagląda na jego profil FB.

Świat miał się skończyć tak szybko i skoordynowanie jak zostało przepowiedziane. Boskie plany nie przewidziały jednak jednego dość ważnego czynnika- ludzi. Było ich za dużo, zbyt rozwinęli się technologicznie i nie wiedzieć czemu nie chcieli ustawić się gęsiego w oczekiwaniu na zbawienie. Nawet gdy zaczęły spadać gwiazdy, Ziemia się zatrzymała a rzeki spłynęły krwią ludzkość dalej się buntowała. Pojawienie się Wysłanników w postaci Szarańczy, Cherubinów i innych boskich pomazańców miało rozwiązać sprawę jednak… Ludzie znowu stawili opór. Kto lepiej wykona zleconą eksterminację niż inny człowiek? Tak właśnie na służbę zostali powołani komornicy.

Wyobraźcie sobie koniec świata. Wyobraźcie sobie spadające gwiazdy, zatrzymującą się ziemię, rzeki krwi, Jeźdźców Apokalipsy dziesiątkujących ludzkość, szok, strach i rozstępujące się niebo. Jednak Pan nie nadszedł. Niebo się zamknęło a bałagan pozostał. Teraz wyobraźcie sobie, że ludzi jest parę milionów więcej niż zaplanowano. Ewidencję robiono w czasach Chrystusa, ale nikt nie przewidział naszej chęci rozwoju i… rozmnażania. Idźmy krok dalej. Wyobraźcie sobie Jeźdźca Apokalipsy na rydwanie który próbuje oszczepem upolować grzeszników. Ci co sprytniejsi uciekali przed nim rowerami. Absurd? Ważne, że działało. Nikt nie potrafił zamknąć sprawy do końca dlatego właśnie przedstawiciele Jedynej Słusznej Religii Miłości i Pokoju postanowili zrobić to co zrobiłby każdy szanujący się człowiek- wynajęli podwykonawców. Tylko człowiek nie da się wykiwać innemu człowiekowi. Tylko my za parę gratisów i kompletny immunitet potrafilibyśmy zabijać tego kogo wskaże Góra. Tak by na końcu nie został już nikt.

Nie wiem co jest trudniejsze- stworzenie czegoś tak innowacyjnego i oryginalnego, czy napisanie tego w tak dobry sposób. Jestem pod absolutnym wrażeniem nie tylko fabuły (która swoją drogą wbiła mnie w fotel) ale i stylu Gołkowskiego. W Komorniku nie zabraknie ciętego dowcipu, plastycznych opisów i niewymuszonych dialogów. Gdy uśmiech schodzi nam z ust nachodzą refleksję… Taka huśtawka nastrojów sprawiła, że po prostu nie byłam w stanie oderwać się choćby na chwilę.

Przez prawie 500 stron śledzimy przygody Ezekiela Siódmego oficjalnego komornika Góry. Z początku jego przygody sprawiają wrażenie luźno ze sobą powiązanych jednak na końcu wszystko łączy się w jeden wielki epicki finał. Jak to często bywa zakończenie jest tylko początkiem i czeka nas jeszcze parę wizyt w świecie Po.

Ostatnio zaczytywałam się w fantastykę YA, romanse czy kryminały. Im więcej tego w siebie wrzucałam tym bardziej tęskniłam za czymś takim jak Komornik. Za fantastyką w tak czystym wydaniu. Nie zrozumcie mnie źle wyżej wymienione gatunki lubię równie mocno ale swoją przygodę z czytaniem zaczęłam od Władcy Pierścieni czy Wiedźmina. To właśnie tego typu klasyki cieszą moje serce najbardziej, a Komornik Gołkowskiego stoi na równie wysokim poziomie. Nie możecie tego przegapić.

4 comments on “Przedpremierowa recenzja- „Komornik” Michał Gołkowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *