Przedpremierowa recenzja- „Raven” Sylvain Reynard

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Czas na chwile przyjemnosci #princepolo #słodkości #duparosnie #coffee #coffeetime #instacoffee #coffeebreak #book #bookporn #bookworm #bookfreak #polishgirl #polishblogger #follow #followme #raven #Reynard #przedpremiera #prebook

 

Część z Was mogła poznać już autora dzięki serii Piekło Gabriela, ja takiej przyjemności nie miałam dlatego kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Chociaż czytałam pochlebne opinie o poprzednich książkach bałam się, że będzie to bardziej erotyk niż cokolwiek innego a nie miałam akurat ochoty na taki gatunek literacki. Opis książki, dość zagadkowy, zaintrygował mnie jednak na tyle, że nie mogłam się już doczekać kiedy zobaczę o co w tym wszystkim chodzi.

Raven jest konserwatorem dzieł sztuki i właśnie to zajęcie pochłania jej najwięcej czasu. Pewnego dnia podczas powrotu do domu jest świadkiem napadu na bezdomnego i mimo, że nie ma szans postanawia pomóc poszkodowanemu. Z bohatera sama szybko staje się ofiarą jednak… i ją ktoś uratował. Tylko kto? I czy rabunek dzieł sztuki z galerii w której Raven pracuje ma z tym coś wspólnego?

Przez pierwsze parę stron nie byłam przekonana… Okładka nie zachęcała więc i moje nastawienie nie było tak pozytywne jak zawsze. Z początku coś zgrzytało i nie pasowało, jednak nawet nie zauważyłam kiedy idealnie dotarłam się z powieścią i pochłaniam strona po stronie. Nie pytajcie co się stało- sama nie wiem. Po prostu historia mnie uwiodła i teraz już nie pamiętam co takiego mi na jej początku nie pasowało.

Dużym, wręcz olbrzymim, plusem jest tytułowa Raven. Nie wiem nawet czy wcześniej w literaturze spotkałam kogoś takiego jak ona, przyzwyczaiłam się już do pięknych i wspaniałych bohaterek które spotykają swojego księcia z bajki i nie grzeszą specjalnie rozumem. A tu taka niespodzianka! Raven jest inteligentną trzydziestoletnią kobietą, z nadwagą i widoczną niepełnosprawnością. Traumatyczne przeżycia w dzieciństwie odbiły się echem nie tylko na jej fizyczności ale też zostawiły głębokie bruzdy gdzieś w środku co ostatecznie ukształtowało jej charakter i oddanie innym. Jest… prawdziwa. Doskonała w swojej niedoskonałości.

Oczywiście musi być też ON. Inteligentny, znudzony, pozbawiony uczuć i możliwości ich odczuwania (czy aby na pewno?), tak samo przystojny jak i niebezpieczny…. wampir. Brzmi banalnie prawda? Jednak wcale tak nie jest. William przypomina mi swym zachowaniem klasycznie pojmowane wampiry, te dzięki którym świat zwariował na ich punkcie. Nie świeci się w słońcu, nie skacze po drzewach i nie podrywa dziewczyny swojego brata. Jest tajemniczym księciem o którym marzą kobiety w swych mrocznych fantazjach.

Bohaterka różni się nie tylko wyglądem od swych standardowych odpowiedników, tak naprawdę to jedna z tych postaci które zapamiętujemy na długo i co jakiś czas wracamy do nich myślami. Osoba tak rozważna, nie wskakująca do łóżka bez zastanowienia, obeznana w sztuce i jej historii, niezbyt urodziwa jednak o niesamowicie pięknym sercu. To właśnie takie schematy powinni powielać autorzy, nie głupie trzpiotki które na ślepo biegną za swym ukochanym niszcząc wszystko i wszystkich w okół.

Chociaż okładka nie zachwyciła mnie ani trochę zawartość jaką w sobie kryje już tak. Warto przeczytać Raven chociażby po to by przejść się ulicami przepięknej Florencji, poczuć klimat i tajemniczość tego miejsca. Przyznaje się od razu- zakochałam się w bohaterach bezgranicznie i jestem ciekawa jak potoczą się ich losy. Mam nadzieję, że długo nie będę musiała czekać na drugą część.

 

 

4 comments on “Przedpremierowa recenzja- „Raven” Sylvain Reynard

    1. Spróbuj inaczej się nie przekonasz czy pokusa była słuszna ;)

      Dzięki wielkie! Niestety mam bardzo ograniczone możliwości jeżeli o wygląd bloga chodzi, a ten szablon wydawał mi się bardzo hmm przystępny ;) Ale to i tak się nie umywa do Twojej strony!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *