Recenzja- „Pulse” Gail McHugh

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

pulse

 

Gdy tylko skończyłam czytać Collide od razu zapragnęłam poznać dalsze losy Gavina i Emily. Na szczęście nie musiałam długo czekać na kontynuację i ciągle zerkałam ze zniecierpliwieniem na Pulse czekający na półce. Mam jednak teraz pewnie problem… Ale po kolei.

Emily ciągle nie może pogodzić się ze swoimi własnymi wyborami. W końcu postanowiła wymknąć się od Dillona i odwołać ślub, jednak nie wszystko potoczyło się tak jak by chciała. Gavin zniknął i nikt nie jest w stanie się z nim skontaktować. Czy przyjmie Emily z powrotem gdy ta już go odnajdzie?

Tak jak pisałam wcześniej- mam pewien problem. Otworzyłam książkę z takim zapałem i chęcią jakiego sama po sobie się nie spodziewałam tylko po to by… Strona po stronie się rozczarować. Miałam wrażenie, że Pulse to powieść zupełnie kogoś innego, a jedyne co ma wspólnego z częścią pierwszą to imiona głównych bohaterów. Drażniło mnie ciągłe powtarzanie i wałkowanie bez ustanku wcześniejszych wydarzeń.

Czytałam z ciągłą frustracją by w pewnym momencie nawet nie wiedząc kiedy z wypiekami na twarzy przewracać kolejne kartki nie rejestrując tego co dzieje się w okół. Wciągnęłam się i nie mam zielonego pojęcia jak to się stało. Dlaczego z góry założyłam, że inna znaczy gorsza?

McHugh zdecydowanie rozwinęła charaktery głównych postaci i sprawiła, że stały się bardziej nam bliskie. Emily nie jest już pozbawiona własnego charakteru, a od kiedy uwolniła się od Dillona jej osobowość naprawdę poszła w lepszą stronę. Poznajemy też kolejne oblicze naszego nieziemskiego playboya w którym, jeżeli to w ogóle możliwe, zakochałam się jeszcze bardziej. Nie wiedziałam, że Gavin potrafi być taki szmeksowny w swoim naturalnym środowisku gdy nie ma na głowie ciągłej pogoni za miłością.

Nie da się ukryć, że tak jak Collide był romansem tak Pulse kojarzy mi się bardziej z powieścią erotyczną. Na szczęście ma mało wspólnego z kultowym już 50 twarzy Greya (którego bohater został nawet na łamach tej książki wspomniany). Seks jest smaczny, nastrojowy, potrafi pobudzić wyobraźnie. Nie jest jednak jedyną mocną stroną książki, a jedynie przyjemnym dodatkiem który tylko napędza i bohaterów i czytelników.

Z początku wyobrażałam sobie jakie gromy posypią się w recenzji, formowałam już zarzuty ale okazało się, że kobieta zmienną jest. Książki i autorzy tak samo. Mimo, że druga część znacząco różni się od pierwszej nie działa to na jej niekorzyść. Wręcz przeciwnie, możemy w niej odnaleźć zupełnie inne przyjemności niż w części pierwszej. Jestem ciekawa co w kolejnej powieści wymyśli autorka.

4 comments on “Recenzja- „Pulse” Gail McHugh

    1. Mi jest ciężko przekonać się w ogóle do romansów, dopiero od jakiegoś czasu jestem w stanie czytać tego rodzaju książki. Mimo wszystko muszę przyznać, że Pulse i Collide to jedne z moim ulubionych typowych romansów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *