Recenzja- „Paskudna historia” Bernard Minier

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

12231045_1183214045026022_268513943_n

 

Choć jeszcze nie miałam okazji czytać książek Bernarda Miniera jego nazwisko nie jest mi obce. Słyszałam wiele o jego poprzednich książkach co tylko wzmogło mi apetyt ale kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Dlatego gdy wzięłam Paskudną historię  w swoje ręce rozsiadłam się wygodnie i byłam równie ciekawa co ostrożna.

Henry wraz ze swoimi matkami które adoptowały go kilkanaście lat temu znalazł w końcu dom. Po częstych przeprowadzkach, zamieszkali na niewielkiej wyspie która dała im schronienie. Przed czym uciekali? Czy zmiany miejsc zamieszkania to przypadek? Te pytania nie zwracały Henrem’u głowy zbyt często aż do momentu gdy jego ukochana Naomi została zamordowana. To był najgorszy dzień jego życia… A to dopiero początek tej paskudnej historii.

Narratorem jest Henry dlatego całość opowiedziana jest z dużą dawką emocji, a my bardzo zbliżamy się do głównego bohatera. Towarzyszymy mu od samego początku, krok po kroku stawiając się z nim jednością. Właśnie za to tak lubię ten rodzaj narracji, żadna inna nie zapewni nam tak głębokiego wglądu w dusze i umysł bohatera. Niestety są i tego minusy… Czytelnik przestaje być obiektywny, mamy ograniczony punkt widzenia ale czy tak właśnie nie jest w prawdziwym życiu?

Poczułam lekkie rozczarowanie gdy zorientowałam się, że wydarzenia będą się toczyć w okół grupy nastolatków. Chociaż wydawali się dosyć sympatyczni, część z nich była zbyt pospolita i z początku miałam wrażenie, że oglądam jakiś młodzieżowy film. Jednak z czasem okazało się, że moje obawy nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Ci pospolici szybko zeszli na drugi plan i byli tylko przyjemnym tłem, a bohaterowie tacy jak Henry czy Charlie z rozdziału na rozdział stawali mi się bliżsi a ich charakter coraz unikalność coraz bardziej widoczna.

Bernard Minier jest wprost mistrzem w budowaniu klimatu i napięcia. To właśnie jest dla mnie najważniejsze w thrillerach bo tym niewątpliwie jest Paskudna historia. Niesamowicie dobrym thrillerem. W zamkniętym środowisku, małej wyspie gdzieś na pograniczu USA i Kanady teoretycznie zna się każdy. Wszyscy o sobie wszystko wiedzą a utrzymanie tajemnicy jest praktycznie niemożliwe. Czy aby na pewno? To miejsce wprost idealne by zmrozić nam krew w żyłach! Mgły, deszcze czy sztormy dodają tylko klimatu. Historia rozkręca się bardzo szybko a tajemnica goni tajemnice. Wszystko rozwiązuje się stopniowo i mimo pozostawionych wszędzie okruszków bardzo trudno odgadnąć kto jest mordercą. Nawet gdy już myślimy, że wiemy a historia już zmierza do końca okazuje się, że… Nie wiemy kompletnie nic. Co wiemy? Na wyspie ginie młoda i piękna dziewczyna o jej morderstwo podejrzewany jest jej chłopak a zarazem najlepszy przyjaciel. Obcy który przeprowadził się na wyspę przed paroma laty, który wychowywany jest przez dwie matki lesbijki w tym jedną głuchoniemą. Chłopak który by oczyścić się z podejrzeń i znaleźć mordercę ukochanej zaczyna własne śledztwo wraz z gronem przyjaciół. Okazuje się, że… To jeszcze bardziej paskudna historia niż wydawało się na początku, a im dalej w las tym powieść ta ma coraz mniej wspólnego z książką przeznaczoną dla nastolatków.

Autor bardzo umiejętnie wmanewrował w powieść jeden z największych problemów współczesnej cywilizacji. Totalną inwigilację i zagrożenia jakie wynikają z nadmiernego udostępniania swoich danych w internecie. Większość  osób nie jest świadoma tego jak wiele o nas mogą dowiedzieć się osoby zupełnie do tego nieupoważnione i jak to może wpłynąć na nasze życie. I chociaż inwigilację tak daleko posuniętą wrzuca się do jednego worka z innymi teoriami spiskowymi musimy przyznać sami przed sobą, że niebezpieczeństwo z tym związane naprawdę istnieje.

Jestem wniebowzięta. Ostatnie 50-60 stron czytałam na jednym wdechu i na parę minut dosłownie zapomniałam o kanapce która trzymałam w połowie drogi między talerzem a ustami. Po prostu kompletnie wypadło mi to z głowy i jedyne o czym myślałam to jak to się mogło stać, jak mogłam tego nie dostrzec. Cóż mogę więcej powiedzieć? Czy dla thrillera istnieje lepsza rekomendacja niż zupełnie nieprzewidywalne zakończenie i doskonale skonstruowana intryga? Polecam!

4 comments on “Recenzja- „Paskudna historia” Bernard Minier

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *