Utracona kobiecość- jak odnaleźć siebie?

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

makeup

 

Ile razy patrzyłyście w lustro i zastanawiałyście się gdzie jesteście? Przecież to odbicie w lustrze to nie wy. No może, trochę ale coś jest nie tak, nie tak miało być. Coś tu nie gra…

Właśnie czytam Portret Doriana Graya Oscara Wilde, mój umysł chłonie jak gąbka egocentryczne i szowinistyczne poglądy lorda Henrego. Analizuję, rozmyślam, rozkoszuję się słowami… Jednocześnie patrząc na swoje niepomalowane i połamane (ach ta praca) paznokcie. Zamarłam. Kiedyś było to nie do pomyślenia, brak kompletnego makijażu, niepomalowane paznokcie? Nie wyszłabym tak nawet do spożywczaka parę uliczek dalej.

Gdzie kobiety gubią same siebie? W którym momencie życia potrafimy zgubić ten pierwiastek który decydował o tym drobnym odłamie egoizmu? Lord Henry opowiada młodemu Dorianowi o płytkich umysłach kobiet które równoważą się z ich urokiem, o tym, że kobieta to jedynie dodatek to intelektu mężczyzny, a im kobieta gładsza tym dodatek bardziej wartościowy. Kobiety przestały być dodatkiem, umysły mamy równie prężne, ambicje jeszcze większe. Mamy po prostu znacznie więcej do udowodnienia.

Jesteśmy matkami, kobietami sukcesu, sprzątaczkami i kucharkami. Kochankami i psychologami. Ba! Do tego dochodzi jeszcze etat pielęgniarki, kuriera… Można tak wypisywać i wypisywać. Jednocześnie ciągle chcemy się rozwijać i udoskonalać, nie potrafimy zawieźć i rozczarować nikogo, po prostu MUSIMY być najlepsze. Stawiamy sobie cel i do niego idziemy.

Często jednak ten cel przysłania nam pewną ważną kwestię. Przysłania nam NAS. Chcemy osiągnąć sukces w pracy? Oddalamy się od rodziny. Pielęgnujemy rodzinę i prace z takim samym oddaniem? Oddalamy się od samych siebie…

Jak łatwo przeoczyć ten moment. Później krok po kroku zapominamy o małych rytuałach, przesuwamy jedną czy dwie rzeczy, a resztę robimy po łebkach. Aż nagle, ani się obejrzeć a siedzimy w pracy czytając piękną książkę trzymając ją w zaniedbanych dłoniach które kiedyś były obiektem zazdrości u wszystkich koleżanek.

Czasami mam wrażenie, że ambicja kobiety to jej największy atut ale i wada jednocześnie. Walczymy z całym światem, jesteśmy coraz lepsze i lepsze ale każdy sukces składa ofiarę w postaci drobnej straty. Zawsze jest coś za coś, dlaczego tak trudno utrzymać równowagę? Czy to wieki bycia dodatkiem zakodowały nam się w genach i psychice dlatego na siłę robimy wszystko by z tym wygrać?

Dawno już kobiety ugruntowały sobie odpowiednią pozycję w życiu. Za chwilę wybory parlamentarne, a każda największa partia jako kandydatki na premiera wybrała właśnie kobiety. Czasy zmieniły się ostatecznie. Jesteśmy prezesami firm, przywódczyniami państw, sprzedajemy nie tylko buty ale i auta w najdroższych salonach. Mimo wszystko dalej jesteśmy matkami i kurczę jesteśmy z tego dumne.

Ja w pewnym momencie zgubiłam się w tym wszystkim. Pracy i synkowi oddałam tak wiele, że oddaliłam się od swojego partnera. Gdy zauważyłam ten błąd, zrobiłam wszystko by ocieplić nasze relację i udało mi się to, wszystko jest tak jak być powinno. Zapomniałam tylko o jednym. O sobie. Spojrzałam w lustro i nie do końca się poznałam. Recepta jest tak prosta, że aż śmieszna… Po powrocie do domu ucałowałam wszystkich tak jak trzeba, zjedliśmy rodzinny obiad. Co dalej? Dalej byłam tylko ja. Otworzyłam zimne piwo, nalałam gorącej wody z aromatyczną pianą, zrobiłam peeling, nałożyłam maseczkę i zanurzona po same uszy czytałam w kompletnej ciszy. Po wyjściu z kąpieli zadbałam o dłonie, pomalowałam paznokcie. Wiecie co? Świat wcale się nie skończył, nie straciłam pracy a rodzina się nie rozleciała. Dziś synka z przedszkola odbiera babcia, a ja mam czas by odpocząć przy herbacie i książce, zrobić sobie makijaż, a w wolnej chwili może zrobię szkolenie do pracy? Kto wie, to w końcu zależy tylko ode mnie!

Możemy być tym kim chcemy, a jednocześnie zostać sobą. Dziękuję panie Wilde za motywację ;)

7 comments on “Utracona kobiecość- jak odnaleźć siebie?

  1. Nie lubię patrzenia na ludzi (tu – na kobiety) jako na ‚wszystkie takie same’. Ja od zawsze byłam inna, nie potrafiłam utożsamić się nawet z kobietami. Tak samo jest z Twoim tekstem – nie czuję, jakbyś pisała o mnie. Kurczę, może każdy z nas jest inny, ale może po prostu jestem tak bardzo wyjątkowo, by nie potrafić zrozumieć reszty.

    1. Oczywiście, że nie wszystkie są takie same- tutaj piszę o sobie i o wielu które z takim problemem się boryka. Im bardziej ktoś ma się za indywidualistę tym bardziej czasami oddala się od reszty, nic w tym dziwnego ;) A, że nie czujesz się jakbym pisała o tobie… Kurczę zazdroszczę Ci tego przeokropnie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *