Recenzja- „Król Kruków” Maggie Stiefvater

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

król krukow

Maggie Stiefvater zdecydowanie porusza się w gatunku którym gustuje najbardziej. Jej książki przesycone są magią, wilkołakami i innymi dziwnymi rzeczami. No cóż nie jestem typową kobitka zaczytująca się romansami. Lubię romanse z fantastyką i związek ten podtrzymuję bardzo intensywnie, ale jak to jest w miłości- starać się muszą obie strony. O Królu Kruków słyszałam już wcześniej, nie było mi dane jednak poznać się bliżej, tak samo jak z autorką książki. Nazwisko migało mi tu i ówdzie, parę dobrych rzeczy słyszałam jednak jakoś się nie złożyło. Co się odwlecze to się nie uciecze więc…

Blue od zawsze była inna. Nie potrafiła nawiązać bliższych relacji z rówieśnikami, ale jak miała to zrobić pochodząc z dość sporej i mocno sfeminizowanej rodziny wróżek? Odstawała również od rodziny ponieważ mocy przewidywania nie miała, a jedynie wzmacniała zdolności innych. W nawiązywaniu kontaktów nie pomagało również to, że od dziecka ciągle wróżono jej, że… gdy pocałuje swoją prawdziwą miłość jej wybranek umrze. Gansey, Adam, Ronan i Noah chłopcy z elitarnej szkoły dla bogaczy są tak różni jak tylko można sobie wyobrazić. Łączy ich jednak olbrzymia przyjaźń i poszukiwania legendarnego Króla Kruków- Glendowera. Jak losy kruczych chłopców połączą się z losami Blue która z całego serca nienawidzi każdego ucznia noszącego kurka na piersi?

Wpadłam. Dałam się porwać opowieści nie wiedząc nawet gdy nabiegła końca. Najważniejsze jest to, że nawet gdy zamknęłam już książkę nie wychodziłam z tego niesamowitego świata, ciągle analizowałam pewne fakty, czułam się jakbym wędrowała w poszukiwaniu wskazówek razem z nimi. Mimo tego, że czasami konstrukcja zdania wydawała się dość dziwna i przez to wybijałam się z rytmu miało to jakiś swój urok. Cała ta historia była przecież przesycona magią i innością, wszystko co dziwne i niedopasowane jest tutaj naprawdę mile widziane.

Blue… Na początku wydawała mi się typową bohaterką YA, głupią i naiwną ale z czasem. Kurcze naprawdę ją polubiłam. Zresztą tych postaci nie da się nie lubić. Obojętnie czy chodzi o nią, o któregoś z kruczych chłopców czy nawet o postacie drugoplanowe każdy jest tak wyraziście skonstruowany, że dosłownie CZUJEMY ich obecność. Miałam wrażenie, że naprawdę jestem z nimi. Nie obok jako bierny czytelnik. Czułam ich zapach, słyszałam ich śmiech, po prostu tam byłam. Wspaniałe uczucie.

Z tej książki nie wychodzi się z łatwością, przylega do czytelnika jak lep i nie chce puścić. Smakujemy ją, czujemy w sobie i szybko się uzależniamy. Nie zdziwię się jeżeli powstanie ekranizacja, to naprawdę wdzięczny materiał na typowy blockbuster z młodymi i pięknymi głównymi bohaterami. Tym bardziej, że nasza przygoda może trwać dłużej- Król Kruków to dopiero pierwszy tom przygody.

9 comments on “Recenzja- „Król Kruków” Maggie Stiefvater

  1. Uwielbiam tego typu książki, sama dziś skończyłam jedną z książek Jeaniene Frost, gdzie bohaterowie stali się moimi przyjaciółmi, a kiedy odkryłam, że została mi do przeczytania ostatnia strona niemal się popłakałam, teraz pozostaje mi czekać na wydanie następnej części eh…
    Bardzo przyjemna dla mózgu recenzja :D
    Wpadaj do mnie, może coś Cię zaciekawi z książek, które ja już obaliłam:

    http://kasi-recenzje-ksiazek.blog.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *