Tęskniłam, wróciłam, w końcu tego dożyłam!!

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

zdjecia

Wiecie jak to jest znaleźć swoje miejsce w świecie? Odnaleźć to COŚ, tą jedną jedyną rzecz która sprawia, że czujemy się spełnieni? Ja nie wiedziałam. Nie miałam pojęcia jak to jest dopóki nie założyłam tego bloga. Nie miałam również pojęcia jak bardzo boli utrata czegoś tak ważnego…

Przez całe życie pędziłam czasem z wiatrem czasem pod. Miałam słomiany zapał który wypalał się bardzo szybko… Z blogiem było inaczej. To on mnie wypaliła. Narzuciłam sobie zbyt szybkie tempo, chciałam ciągle więcej, częściej, dokładniej. Ciężka praca po 12 godzin dziennie, często w nocy, ogromna presja psychiczna i odpowiedzialność mi nie pomagały. Na siłę chciałam udowodnić sobie i innym, że dam radę. Zaczynałam pracę o 18 kończyłam o 6 rano, wracałam do domu szykowałam dziecko do żłobka  i zaczynałam czytać. Czytałam aż padłam by jak najszybciej napisać recenzję bo przecież terminy gonią… Spałam godzinę lub dwie ogarniałam w domu i albo znów wychodziłam do pracy albo pisałam recenzję. Nie wyobrażacie sobie jak wycieńczyłam organizm przez to wszystko… A gdy Młody przestał chodzić do żłobka. Eh nie chce nawet tego pamiętać.

Wypaliłam się. Z własnej głupoty… I przerostu ambicji.

Ale koniec smętów! Pracy nie zmieniłam ale zmieniłam podejście. Mam pewną pozycję nie muszę ciągle stawać na rzęsach by to udowodnić. Wspieram młodsze stażem koleżanki ale mój telefon nie jest już dla nich dostępny w środku nocy czy gdy jestem na urlopie. Dalej czytałam ale już nie po 4-5 książek tygodniowo, nie chcę znów się czytaniem zmęczyć. Synek zaczął chodzić do przedszkola, tak więc dni wolne czasami naprawdę mam wolne. Remont który od dwóch miesięcy spędzał mi sen z powiek powoli dobiega końca… Wszystko się unormowało tak więc nastał moment by wziąć się w garść i zrobić w końcu coś dla siebie.

Czy coś się zmieni? Na pewno. Nie chcę skupiać się już tylko i wyłącznie na książkach chociaż dalej to będzie motyw przewodni. Postaram się by było tu więcej mnie, więcej wpisów prywatnych, może czasami jakiś przepis (wspominałam już jak bardzo uwielbiam gotować?), a już na pewno zrobię tak by było więcej luzu, swobody i uśmiechu.

Matko jak ja tęskniłam!!

Ach i parę dni temu nawet Tymbark mnie postanowił pogonić ;)

tymbark

2 comments on “Tęskniłam, wróciłam, w końcu tego dożyłam!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *