Recenzja- „Dopóki nie zgasną gwiazdy” Piotr Patykiewicz

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

dopo

Powieść post apo której akcja dzieje się w Polsce, autorstwa mało znanego autora? Poważnie? Nie żebym nie wierzyła w rodzimych pisarzy, wręcz przeciwnie mamy od groma talentów pod ręką a co rusz pojawiają się następne perełki. Jednak sam gatunek kojarzył mi się raczej z wytworami zagranicznymi, dlatego samo imię głównego bohatera było dla mnie czymś dziwnym przez swą prostotę.

Przejdźmy więc do sedna. O co chodzi? Świat jaki znamy skończył się lata temu. Teraz ludzie zgromadzeni w niewielkich osadach kontaktują się przez Gońca i Sygnalistę, otacza ich wieczny śnieg, a największe przerażenie sieje… Świetlik. Kacper to syn Łowcy, chłopak który pragnie czegoś więcej, mimo, że sam nie do końca zdaje sobie z tego sprawę. Na jego oczach rozegra się historia.. A może jej koniec?

Jestem po OGROMNYM wrażeniem. Nie będę ściemniać i udawać, że jest inaczej, na siłę kombinować i odwlekać to co nieuniknione. Patykiewicz jest mistrzem i zastanawiam się tylko, dlaczego dopiero teraz? Rzuca nas, bez przygotowania i wdrożenia w historię w sam środek gór przykrytych śniegiem. Poznajemy świat takim jakim się stał po naszym Upadku, widzimy ludzi jakimi musieli się stać by przetrwać. Powrót do zabobonów, dziwnie przeinaczonej religii i strachu przed Świetlikami. Na początku trochę powątpiewałam ale… Dosłownie po paru stronach przestałam.

Czym są Świetliki? Wszyscy wierzą, że to sam Lucyfer, zło które spadło na ziemię. Gdy raz w ciebie wstąpi tylko próba świętego Jerzego może cię uratować. Po Upadku wszystko się zmieniło… Nastała wieczna zima, ludzie uciekli wysoko w góry by przeżyć, uciekali przed Świetlikami i innymi ludźmi.

Dostając nastoletniego chłopca u progu dorosłości, który zostaje wrzucony w świat post apo jasne jest, że dostaniemy powieść drogi. Tutaj jednak ta droga jest zupełnie inna niż do tej pory. Rozwój bohatera nie jest szablonowy, nie dostajemy tu nic oczywistego. Matko, w tym świecie nie ma nic oczywistego! Autor świetnie wplótł w powieść religię przeplataną gusłami i folklorem, do tego dorzucił niesamowicie oryginalną historię która nie pozwala przewidzieć zakończenia.

W kulminacyjnym momencie książki gdy historia nabiera tempa a wszytko nam się rozjaśnia przekonujemy się jak cudownie poprowadzona jest cała powieść. Jak dokładnie przemyślana jest całość, a nasze daleko idące wnioski możemy sobie… w śnieg wsadzić. Prosty język, nie pozbawiony piękna ale również nie przekoloryzowany,  jest idealnie dobrany do warunków i klimatu książki.

Nie ma sensu opisywać dalej jak bardzo jestem zachwycona tą książką. Musicie sami się przekonać.

2 comments on “Recenzja- „Dopóki nie zgasną gwiazdy” Piotr Patykiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *