Przedpremierowa recenzja- „Zakon Mimów” Samantha Shannon

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

zakon mimow

Samantha Shannon osiągnęła to o czym marzy każdy pisarz. Swoją debiutancką powieścią porwała tłumy, sprzedała prawa do filmu i zdobyła wierny tłum fanów, którzy tylko czekają na kolejne książki z serii „Czasu Żniw”. Absolwentka Oxfordu porwała nas w niesamowity świat pełen jasnowidzów, Refaitów i Sajonu. Czy kontynuacja dała rade dorównać części pierwszej?

Paige Mahoney wygrała. Udało jej się z grupą uciekinierów opuścić Szeol I. Na tym jednak nie kończą się wyzwania, jak po tym wszystkim mają powrócić do normalnego życia? Blada Śniąca próbuje ostrzec całe podziemie przed Refaitami jednak nikt nie chce jej słuchać. Każdy z mim-lordów widzi tylko swoje interesy, Nashira knuje intrygi, a Naczelnik zniknął. Paige nie może nikomu ufać, a wszystko leży w jej rękach.

Shannon potrafi coś czego nie potrafią inni pisarze- stworzyła świat kompletnie unikalny, który jednocześnie jest tak spójny i rzeczywisty. Każdy szczegół począwszy od funkcjonowania syndykatu, po umiejętności jasnowidzów aż do charakterów bohaterów jest dopracowany do perfekcji i obojętnie jak bardzo chcemy coś znaleźć nie uda się to nam. Każde słowo, każdy gest pojawia się nam przed oczami, chłoniemy ten świat i żyjemy w nim. Czy czytelnikowi się to spodoba czy nie książką pochłania nas bezgranicznie.

Widać zdecydowany postęp w warsztacie autorki. Sceny walki są bardziej przystępne i lepiej dopracowane, charaktery postaci jedynie się wzmocniły i nie zostały spłycone ani zmienione. Wielowątkowość którą Shannon operowała tak dobrze w tomie pierwszym i tutaj wyszła bardzo dobrze. Wątki nachodzą na siebie, pozostawiają okruszki które na koniec łączą się w całość. Wszystko co w „Zakonie Mimów” możecie przeczytać, każdy budynek, każda postać, każda umiejętność zostały dopracowane do perfekcji i urosły w wyobraźni autorki. To właśnie ta niepowtarzalność jest jej największym sukcesem.

Są rany które nigdy nie przestają boleć, blizny które nie znikają i książki których się nie zapomina. „Czas Żniw” był jedną z nich, ale to „Zakon Mimów” mnie oczarował i sprawił, że ta seria zagościła w moim świecie ostatecznie. Nie mam słów by opisać wszystkie moje odczucia, by oddać hołd autorce tak młodej z tak nieograniczoną wyobraźnią. Po prostu… Czapki z głów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *