Recenzja- „Dzikie Karty” George R.R. Martin

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

martin

Jeżeli jesteście tak samo mało spostrzegawczy co ja to od razu wyprowadzę was z błędu. George R. R. Martin nie jest autorem tej książki, pod jego redakcją zostały wybrane opowiadania które w „Dzikich kartach” się ukazały jednak on sam jest autorem tylko jednego z nich. Jeżeli dobrze się przyjrzycie to nad nazwiskiem „autora” na okładce zobaczycie drobnym drukiem informację o tym, że Martin jedynie wybrał konkretne opowiadania.

Po zakończeniu II wojny światowej świat atakuje pozaziemski wirus, na skutek czego część populacji otrzymuje niezwykłe moce. Świat dzieli się na tych co przeżyły bez żadnych konsekwencji oraz na jokerów i asów. Kalecy i oszpeceni wyciągnęli najgorszą kartę- stali się jokerami, odrzuconymi przez społeczeństwo dziwakami. Ci którzy otrzymali najlepszą kartę nazywani są asami- mają nadnaturalne zdolności fizyczne lub psychiczne.

Historia świata zmienia się nie do poznania, a całą ludzkość musi nauczyć się żyć wśród osób które wylosowały Dzikie Karty. Obojętnie czy jest się asem czy jokerem nie jest łatwo zostać zaakceptowany przez osoby którym udało się uniknąć mutacji. Przedstawiony w tym zbiorze proces asymilacji odmieńców w mocno doświadczone społeczeństwo (najpierw II wojna światowa, potem rozprzestrzenienie się wirusa) przedstawiony jest niezmiernie realnie. Akceptacja, wręcz podziw, który stopniowo przechodzi we wrogość i strach, by na koniec przerodzić się… no właśnie w co tak właściwie?

Temat nadprzyrodzonych mocy czy mutacji nie jest niczym nowym, tak jak nieodłączne rozważania na temat reakcji reszty populacji. Poczulibyśmy wrogość? Radość? A może zaczniemy podziwiać bohaterów i czcić ich jak bogów? Wyobraźcie sobie, że w okół was nagle zaczynają się osoby manipulujące waszymi myślami, przenikające przez ściany czy potrafiące latać. Jak byście zareagowali? O tym właśnie jest ten zbiór, krok po kroku pokazuje nam reakcję ludzi na tak niecodzienną sytuację.

W środku znajdziecie siedemnaście opowiadań, każde wyszło spod pióra innego autora. Wszystko to robi kolosalne wrażenie, szczególnie gdy widzi się tak znane nazwiska zebrane razem. Mimo innych stylów, całość łączy się wprost idealnie.

To dopiero początek. „Dzikie karty” to opowiadania wybrane przez Martina które stanowią przygotowanie czytelnika i ukazanie początków całego uniwersum, które mam nadzieję zagości niedługo w naszych księgarniach. Nie znam tej serii ale jestem nią zafascynowana od momentu przeczytania pierwszego opowiadania. Nie wybaczę wydawnictwu jeżeli poprzestaną na tej jednej książce…

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

Zysk i S-ka na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *