Recenzja- „Dzikie Serce” Moira Young

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

dzikie

Wiecie jak to jest gdy po przeczytaniu pierwszego tomu szalejecie z niecierpliwości i wyczekujecie kontynuacji. Czytanie książki która jest częścią cyklu jest masochistyczną przyjemnością, która zostawia trwałe ślady na naszej psychice. Dlaczego więc tak bardzo się z tym męczymy? Bo takie książki jak Dzikie serce pokazują nam że warto!

Po odzyskaniu Lugh wszyscy mieli żyć długo i szczęśliwie. Nic jednak nie ułożyło się po myśli Saby. Utknęli na pustyni wiele mil od miejsca spotkania, nikt nie wie czy Jack na nich jeszcze czeka a Sabę męczą duchy poległych. Ich plany ulegają zmianie gdy nagle pojawia się Maev, niosąc ze sobą niepokojące wieści. Znów trzeba będzie walczyć, jednak czy Saba naprawdę zna swojego wroga?

Niestety bardzo częstą przypadłością książkowych serii jest tendencja spadkowa w jakości książki. Czytelnicy sięgają po kolejne tomy raczej z sentymentu i z chęci poznania zakończenia niż z przyjemności. Na szczęście przypadłość ta nie dotyczy Kroniki Czerwonej Pustyni, gdzie każda strona niesie nam prawdziwe niespodzianki.

Wątek miłosny w poprzedniej części był dość ważny ale jednostajny i bez większych niespodzianek. Były iskry, była magia, ale nie było zbytnich zwrotów akcji. Tutaj sprawa ma się zupełnie inaczej. Jack może nie być tym za kogo go uważano, nieszczęśliwie zakochany może stać się wrogiem, a namiętność wybucha w najmniej spodziewanym momencie i towarzystwie.

Zresztą nie tylko w miłości czekają na czytelnika zwroty akcji. Bohaterowie lądują w miejscu bardzo odległym od ich pierwotnego planu, po drodze spotykają nowe postacie które zmieniają ich spojrzenie nie tylko na innych ale i na siebie. Nowy cel który im przyświeca czasami schodzi na drugi plan, a najważniejszy staje się egoizm i własne ego.

Jeżeli już jesteśmy przy ego… Lugh jest jeszcze bardziej irytujący niż Saba w poprzedniej części. Widząc toksyczną więź jaka ich łączy nie raz odnosiłam wrażenie, że uczucia którymi się darzą momentami wychodzą poza te między rodzeństwem dozwolone. Anioł Śmierci znany nam z poprzedniej książki znika i ustępuje miejsca zagubionej, niepewnej siebie dziewczynie która robi to co rozkaże jej brat. Ta zmiana nie tylko zaskakuje ale i sprawia, że zaczęłam się zastanawiać jak relacja rodzeństwa będzie wyglądała na sam koniec. Czy poza Emmi ich jeszcze będzie łączyć?

Ten tom zdecydowanie różni się od poprzedniego. Akcja mimo, że równie wartka toczy się zupełnie innym torem, bohaterowie przeszli ogromne zmiany, pojawił się nowy wróg. Jedyne co jest pewne i niezmienne to niezastąpiony kruk. Jak go nie kochać??

Bardzo przyjemna książka, przeznaczona szczególnie dla tak zwanych Young Adult. Mimo, że ja już od paru ładnych lat od tej grupy wiekowej się nie zaliczam czerpałam ogromną przyjemność z czytania „Dzikiego serca” i po prostu nie mogę się doczekać trzeciej części.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Egmont.

„Dzikie Serce”- Moira Young

2 comments on “Recenzja- „Dzikie Serce” Moira Young

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *