Przedpremierowa recenzja- „Wzorzec zbrodni” Warren Ellis

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

wzorzec

Kim jest Warren Ellis? Nie miałam pojęcia, dlatego szybko postanowiłam poprawić ten błąd w czym pomógł mi niezawodny wujek Google. Okazało się, że nie kompletnie o tym nie widząc stykałam się z nim bardzo często chociażby dzięki scenariuszom filmowym przy których pracował. Sama nie lubię rozpisywania się na temat biografii autora więc jeżeli ktoś ma na to ochotę niech sam się w temat zagłębi.

Rutynowe wezwanie do nagiego szaleńca kończy się bardzo nieszablonowo. Partner Johna Tallowa, nowojorskiego detektywa, zostaje zastrzelony a on sam przez przypadek odkrywa puszkę pandory ukrytą w niepozornym mieszkaniu. Wszystkie ściany wyłożone są bronią z której, jak się okazuje, kogoś zabito. John musi pozbierać się po śmierci partnera, uniknąć wyrzucenia z policji, dogadać się z dwoma dziwakami i w ekspresowym tempie rozwiązać największą zagadkę policyjną w historii Nowego Jorku. Z każdej broni zabito jedną osobę, zbrodnie zaczęły się mniej więcej dwadzieścia lat temu, a popełniono ich… Około dwustu.

Nie będę ukrywać tego jak bardzo zakochałam się w tej książce i szukać na siłę jakiś jej minusów. Jakby to powiedziała jedna z bohaterek powieści „Autyzm mam”. Tak, tak mój egzemplarz cały zapchany jest znacznikami nakierowanymi na cytaty. Może jest ich mniej niż sztuk broni w mieszkaniu A3 ale i tak liczba jest naprawdę słuszna. Opis przepisu na idealny związek w Nowym Jorku czy zobrazowanie z czym kojarzy się naszym detektywom logo Starbucks’a… Praktycznie co stronę trafiał się fragment który sprawiał, że moja miłość do tej pozycji stawała się jeszcze mocniejsza. To właśnie poczucie humoru, bezkompromisowy język i styl który sprawia, że chce się więcej i więcej jest największym atutem powieści.

Oczywiście nie jedynym. Wątek mordercy, zagadki i całej intrygi która krok po kroku wychodzi na jaw poprowadzony jest równie mistrzowsko. Widać, że autor jest scenarzystą bo książka tak naprawdę stanowi gotowy materiał na wysokobudżetowy film.

Akcja toczy się dwutorowo łącząc się w jedno dopiero przy finale. Z jednej strony obserwujemy starania detektywa, z drugiej poczynania mordercy. Mimo, że wydarzenia przedstawione w książce można rozłożyć tylko na parę dni, a morderca przez większość czasu nie morduje, całość trzyma w ogromnym napięciu dzięki czemu przez książkę po prostu przepływamy.

Sama postać mordercy jest naprawdę intrygująca. Psychopata który uważa, że żyje w dwóch światach, który prześlizguje się między przeszłością a teraźniejszością niezauważalnie. Morderca który przez dwadzieścia lat zamordował nawet nie kilka czy kilkanaście osób a kilkaset i pozostawał kompletnie niezauważony to naprawdę niezły kąsek, a dla detektywa który się tym zajmuje… gwóźdź do trumny.

Komu polecam tą książkę? Absolutnie wszystkim!

Za możliwość przeniknięcia do starego Nowego Jorku dziękuje Wydawnictwu SQN.

Wydawnictwo SQN na Facebooku
„Wzorzec zbrodni”- Warren Ellis

3 comments on “Przedpremierowa recenzja- „Wzorzec zbrodni” Warren Ellis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *