Recenzja- „Pocałunek ciemności” Laurell K. Hamilton

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

indeks

W erotykach mam małe doświadczenie, w fantastyce o wiele większe, jednak w erotykach fantastycznych doświadczenie mam zerowe. No chyba, że można do tego podciągnąć parę tomów Sagi o Ludziach Lodu które kiedyś w tajemnicy przeczytałam. Dlatego czytanie „Pocałunku ciemności”, pierwszej części cyklu o Meredith Gentry a właściwie Meredith NicEssus, to dla mnie zupełna nowość. W Polsce zostały wydane do tej pory cztery z

Meredith od trzech lat ucieka od swojej rodziny i przeszłości. Udając człowieka, ukrywa się by chociaż spróbować żyć w miarę normalnie. Przeznaczenia jednak nie da się oszukać, pewnego dnia przeszłość czająca się za rogiem dopada Meredith i ta musi przestać oszukiwać samą siebie. Królowa Powietrza i Ciemności, Pani Unseelie, Królowa Elfów a osobiści ciotka Meredith w końcu ją dopadła i nakazuje jej powrót do domu. Czyha tam na nią więcej niebezpieczeństw niż obawiała się na początku, a co może być gorszego od śmierci?

Przyznam się szczerze- na początku nie byłam entuzjastką tej książki. Na pierwsze strony reagowałam niedowierzaniem i rozczarowaniem. Kocham wszelkie fantastyczne istoty ale człowiek foka to dla mnie za dużo. W dodatku na początku wszystko było takie nierealne, takie chaotyczne. Ciężko było odnaleźć się w świecie nam współczesnym w którym istoty takie jak elfy, ogry czy inne wróżki są czymś naturalnym i nie budzącym zdziwienia.

Jednak im dalej w las tym bardziej dawałam się oczarować. Google pomogło mi się dowiedzieć, że ludzie foki czyli roane, to jedna z baśni brytyjskich, a ja polubiłam nie tylko naszą bohaterkę ale i jej świat. Chociaż nawał postaci jest momentami przytłaczający, po jakimś czasie dajemy radę się w nich odnaleźć. Część z nich to ledwie tło, są bez charakteru i tego „czegoś” co sprawia, że zapamiętujemy ich na dłużej. Jednak postacie kluczowe (a tych też jest sporo) powoli, kształtują się w naszych oczach i zyskują własną osobowość. Jest to proces stopniowy i podejrzewam, że autorka będzie rozwijała konkretne postacie przez całą serię, pozwalając im kwitnąć na naszych oczach.

Hamilton nie ogranicza się do konkretnego gatunku istot nadnaturalnych. Mamy ich tu całą masę, tak dużo, że ciężko wszystko spamiętać. Każdy z gatunków opisany jest na tyle obrazowo, że nasza wyobraźnia nie ma problemu z wizualizacją, a momentami jest co sobie wyobrażać… Szczególnie, że często nieziemskie piękno łączy się z czymś makabrycznym i obrzydliwym. Najwspanialsze jest to, że nawet takie kombinacje autorka potrafi przedstawić w taki sposób, że mimo początkowego obrzydzenia potrafimy z niechęci przejść do fascynacji.

Oczywiście nie samą fantastyką ta książka stoi i główną siłą napędową jest tutaj erotyka. I to jaka! Sceny czasami przypominały mi japońskie hentai, a w nich różne dziwy i cuda mogą się zdarzyć. Do czego innego porównać scenę gry wstępnej z istotą której z brzucha wyrastają mniejsze i większe macki, służące nie tylko do wywoływania szoku na twarzach kobiet ;) Jednak wszystkie sceny są opisane z ogromnym smakiem i wyczuciem, bardzo obrazowo i zmysłowo. Ogromnie mi przypadły do gustu.

Są książki w których człowiek zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Ta taka nie jest. Skradła moje serce dopiero później. Uwielbiam tak wielu bohaterów, że nie wiem już komu kibicować… Połączenie magi, seksu i intryg to naprawdę strzał w dziesiątkę. To jedna z niewielu książek którą zabierałam do pracy i pochłaniałam w czasie przerwy śniadaniowej. Ozłociłabym Wydawnictwo Zysk i S-ka za możliwość dostania w swoje ręce wszystkich pozostałych części na raz, jednak pewnie tak dużo szczęścia mnie nie spotka i będę musiała czekać na kolejne części dłużej bym chciała. Polecam każdej kobiecie!

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Wydawnictwo Zysk i S-ka na Facebooku
„Pocałunek ciemności”- Laurell K. Hamilton

2 comments on “Recenzja- „Pocałunek ciemności” Laurell K. Hamilton

  1. Nie czytałam do tej pory książek z gatunku erotyku fantastycznego. Może nadszedł czas to wreszcie zmienić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *