Recenzja- „Crescendo” Becca Fitzpatrick

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Crescendo

Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś o poprzedniej części to przeszukajcie poprzednie recenzje, wśród nich na pewno znajdziecie odpowiedź na pytanie „ale o co chodzi?”. W skrócie- mamy przed sobą kolejną serię z gatunku paranormal romance, przeznaczoną dla młodszej grupy czytelniczek. Czy oznacza to, że osoby w grupie wiekowej 20+ nie mają tu czego szukać? Absolutnie nie! Należę do przedziału 25+ a mimo wszystko w tego typu książkach znajduję ogromną przyjemność. „Szeptem” przypadła mi do gustu- a jak będzie z jej kontynuacją „Crescendo”?

Chociaż wydawało się, że wszystko w związku Patcha i Nory zostało już poukładane pewnego dnia wszystko rozsypuje się jak domek z kart. Po kolei wychodzą na jaw fakty które sprawiają, że w życiu Nory nic już nie może być brane za pewnik. Czy to możliwe, że Patch zabił jej ojca? Jak mógł tak długo ukrywać przed nią prawdę?

Z reguły zaczynam od plusów książki tym razem zacznę z drugiej strony. Minus jest tylko jeden- przynajmniej dla mnie. Gdzie się człowiek nie obejrzy tam wyskoczy jakiś Upadły albo Nefilim. Wiem, że w tego typu książkach to normalne i ilość tych istot w „Crescendo” nie przekracza normy jednak i tak dość mocno razi po oczach. Kogo Nora nie spotkałaby na swojej drodze okazuje się kimś więcej niż zwykłym człowiekiem. W pewnym momencie zaczęłam wątpić w unikalność takich stworzeń skoro spotkać ich można dosłownie wszędzie i w każdej chwili. Na szczęście to by było tyle jeżeli o minusy chodzi.

Na uwagę zasługuje rozwój jaki można zauważyć w zdolnościach pisarskich autorki i jej umiejętności kreowania postaci. Bardzo przyjemnie jest obserwować jak autor i jego bohaterowie rozwijają się na naszych oczach. Tutaj to zjawisko jest tak ewidentne, że aż głupio o nim wspominać. W poprzedniej części uwagę przykuwała tylko Nora i Patch, to im została poświęcona cała uwaga. Tu okazuje się, że swój charakter mają też bohaterowie drugoplanowi i nie są tak jednoznaczni i prości jak nam się wydawało. Nasi główni bohaterowie też zyskali na wyrazistości i możemy poznać ich od innej, bardziej skomplikowanej strony.

Sama fabuła też nie należy do najprostszych. Zagadka jest dość skomplikowana, emocje nie opuszczają nas nawet na chwilę i nigdy nie wiemy co wyskoczy nam na następnej stronie. Szczególnie, że jedna tajemnica goni drugą, a rozwiązanie całości nie jest wcale takie proste jak mogłoby się wydawać. Oczywiście nie wszystkie zachowania Nory są logiczne i nie raz nie dwa zachowała bym się zdecydowanie inaczej… Ale bądźmy szczerzy- nie mam już nastu lat. Jej zachowanie nie odbiega od tego co pamiętam z okresu dojrzewania, górę biorą emocję nie logika.

Autorka zgotowała nam zakończenie godne finałowych odcinków najlepszych seriali. Wszystko urywa się w momencie gdzie dopiero powinno się zacząć. Gwarantuje wam, że gdy tylko zamkniecie książkę nie będziecie mogli doczekać się kontynuacji. Bez różnicy czy książka przypadnie wam do gustu czy nie, po prostu nie sposób skończyć historii w takim momencie.

Dziwię się osobą które wypierają się zamiłowaniem do tego gatunku. Oczywiście nie jest to literatura ambitna, jednak daje ukojenie. Uwielbiam przenosić się do świata tak innego od mojego, który nie wymaga ode mnie niczego w zamian. Jeden czy dwa wieczory spędzone przy paranormal romance dają mi siłę na kolejne dni i stanowią idealny przerywnik między innymi, bardziej wymagającymi książkami. Mam nadzieję, że kolejne części dadzą mi tyle przyjemności co „Szeptem” i „Crescendo”, już nie mogę się doczekać!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

Wydawnictwo Otwarte na Facebooku
„Crescendo”- Becca Fitzpatrick

2 comments on “Recenzja- „Crescendo” Becca Fitzpatrick

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *