Recenzja- „Szeptem” Becca Fitzpatrick

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

szeptem-okladka

Niektórym wypromowanie się na rynku zajmuje wiele lat – inni taki sukces odnoszą natychmiast. Przykładem tej drugiej sytuacji jest właśnie Becca Fitzpatrick która w chwile po znalezieniu agentki wydała swoją pierwszą książkę. „Szeptem”, bo o tej książce właśnie mowa otwierało cykl książek które od razu osiągnęły spory sukces.

Podczas lekcji biologii Nora i jej najlepsza przyjaciółka Vee zostają rozdzielone przez co Nora zostaje zmuszona do dzielenia ławki z Patchem. Chłopakiem którego imię jest tak samo dziwne jak on sam… Ten najbardziej irytujący, tajemniczy, złośliwy i… seksowny chłopak wydaje się wiedzieć niepokojąco dużo o Norze. Gdy tylko Nora zaczyna orientować się że ktoś ją śledzi, Patch pojawia się w dziwnych dla niego miejscach w tym czasie co ona, a w okół dzieją się rzeczy które przeczą zdrowemu rozsądkowi Nora wpada w panikę. Czy tajemnicze wydarzenia mają coś wspólnego z Patchem? Dlaczego Nora mimo, że tak bardzo się stara nie może przestać o nim myśleć?

Od razu zaznaczę, że wiek nastoletni mam już dawno za sobą. Kiedyś gatunkiem paranormal romance głeboko gardziłam i prychałam na samą myśl. Może dlatego, że nie miałam z nim styczności? A może jako czytelniczka prawdziwej fantastyki byłam ponad to? Nie wiem. Od jakiegoś czasu w młodzieżówkach i romansach paranormalnych zaczytuje się i odnajduję w tym sporą przyjemność. W większości przypadkach. Jak sprawa ma się z „Szeptem”?

Nie da się czytać książki z tego gatunku i uniknąć porównań do „Zmierzchu”- tutaj również znajdzie się jakieś podobieństwo. Na szczęście tylko jedno, bohaterowie poznają się na lekcji biologii. Więcej podobieństw nie zauważyłam ale może ich pilnie nie poszukiwałam. Za bardzo dałam się wciągnąć książce. A wciąga ona niesamowicie! Gdy tylko zaczęłam czytać nie mogłam przestać myśleć o tym co będzie dalej i szukałam każdej okazji by przeczytać chociaż parę stron.

Od młodzieżówek i paranormal romance nie wymaga się wiele. Dlatego nie będę rozpaczać, że książka nie wywołała u mnie głębokich przemyśleń, mój światopogląd nie uległ zmianie, a moje horyzonty nie poszerzyły się jak obwód talii po ciąży. Za to otrzymałam dawkę świetnego humoru, niepokojąco seksownego bohatera, dawkę anielskich skrzydeł (lub ich braku) i wiele, wiele przyjemnej rozrywki. O to chodzi w takich książkach, tego od nich wymagam i to chcę dostać. Czytając „Szeptem” rozpływałam się co parę stron i, cóż przyznaje się po paru pierwszych zauroczyłam się książką bez pamięci.

Nie mogę doczekać się gdy w moje ręce wpadną kolejne części, mam nadzieję, że cała seria będzie trzymać jeden równy poziom – a to się niestety bardzo rzadko zdarza. Jeżeli szukacie książki która pozwoli Wam odetchnąć po męczącym dniu, gdzie spotkacie mężczyznę z Waszych snów który urzeka i czaruje nawet ze stron powieści to koniecznie sięgnijcie po „Szeptem”. Nie pożałujecie. Ja się zakochałam.

Zresztą jak mogłabym się nie zakochać gdy książkę czytałam w takim otoczeniu:

szeptem piknik

Za możliwość odzyskania skrzydeł dziękuje Wydawnictwu Otwartemu.

Wydawnictwo Otwarte na Facebooku

„Szeptem”- Becca Fitzpatrick

One thought on “Recenzja- „Szeptem” Becca Fitzpatrick

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *